W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza. Słoneczne dni można policzyć na palcach jednej ręki, a każde ich pojawienie się to niemal święto. Tym bardziej, gdy zdarza się nad morzem.

Z morzem mam relację typu hate-love. Od dziecka. Kocham ten wiatr, przestrzeń, szum fal.  Ale na dłużej – nie. Wpadam na jeden dzień, ładuję się, a potem znikam. Na jakiś czas wystarcza. Aż znowu zatęsknię. I tak w kółko.

Jako fotografka mam z Bałtykiem jeszcze jeden „problem”: sezonowy tłum. Parawaning, tłok, wlepiające się oczy plażowiczów – nie są moim wymarzonym tłem do sesji. Coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie da się złapać przestrzeń, ciszę, oddech. Dlatego często balansuję między terminem, pogodą, a widokiem na środek wakacyjnego chaosu.

Ale czasem… wszystko się układa tak jak z Lucyną i Mateuszem.

Picnook - online blogging tool

Spodobała Ci się sesja?
Zapraszam do kontaktu.