Nie każdy ślub to fajerwerki, płonący parkiet i tempo, w którym ciężko złapać oddech.
Czasem to po prostu dzień spotkania. Taki, w którym ludzie naprawdę chcą być razem. Bez pośpiechu. Bez show. Z obecnością.

Przygotowania – spokojne, bez nerwowego przemieszczania się, bo wszystko działo się w tym samym hotelu, w którym później miała miejsce ceremonia i przyjęcie. 

Weronika i Adam w plenerze  ślubowali sobie miłość i wierność, własnymi przysięgami. 

W tym ślubie było coś cennego: uważność. Na siebie nawzajem. Na to, co się dzieje.

Może nie każdy ślub musi być pełen atrakcji. Może nie każdy musi mieć harmonogram co do minuty.
Może czasem wystarczy spotkać się, pobyć razem, zatańczyć trochę, zagrać w szachy. I powiedzieć sobie: hej, to my. To naprawdę się dzieje.

 

Miejsce ślubu: Weranda Miedwie
Makijaż: Agnieszka Kopczyńska 

Picnook - online blogging tool

 Interesuje Cię oferta na reportaż ślubny?
Zapraszam do kontaktu.